Miesiąc

Świeta

Nadchodzą Święta Bożego Narodzenia, jest to szczególny czas w wierze chrześcijańskiej. W wielu rodzinach w naszym regionie Święta obchodzone są dwa razy, czyli pierwsze katolickie a drugie prawosławne. W mojej rodzinie właśnie tak obchodzimy Święta Bożego Narodzenia, które kojarzą się nam z wieloma symbolami. Na przykład: ze Świętym Mikołajem, ubieraniem choinki, narodzinami Jezusa i dekorowaniem domu.
Jednym z najważniejszych obrzędów jest uroczysta wieczerza Wigilijna która rozpoczyna się wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki na niebie. To właśnie wtedy cała rodzina zasiada do stołu wcześniej dzieląc się opłatkiem lub prosforą składając sobie życzenia. Na stole według tradycji powinno znajdować się dwanaście dań i wolne miejsce dla niespodziewanego gościa. Po kolacji wigilijnej dzieci z niecierpliwością czekają na Świętego Mikołaja z workiem prezentów. Niestety nie zawsze można go spotkać, ponieważ czasem zostawia prezenty pod choinką.
Bardzo fajną tradycją jest kolędowanie, które odbywa się w pierwszy dzień Świąt. To właśnie wtedy dzieci, które już przed świętami spotykały się i trenowały śpiewanie kolęd i planując za kogo się przebiorą, wyruszają z gwiazdą kolędować. Chodzą od domu do domu śpiewając kolędy a w zamian otrzymują od gospodarzy odwiedzanych domów niewielkie kwoty pieniędzy lub słodycze. Po zakończonym kolędowaniu uczestnicy sprawiedliwie dzielą po między siebie otrzymane pieniądze i słodycze, wspominając najfajniejsze momenty wspólnego kolędowania.
Boże Narodzenie to jedno z najfajniejszych świąt w roku, ze względu na wspólny czas spędzony z rodziną podczas którego dużo się rozmawia i wykonuje się wspólnie wiele różnych czynności. Święta to czas wyjątkowy w którym czuję się bardzo radosny i z niecierpliwością czekam na Świętego Mikołaja.

Albert Snarski IVa


CHCIAŁBYM

Chciałbym, być bardziej lubiany
Trochę bardziej szanowany
I trochę mniej przez ludzi oceniany.

Chciałbym, aby spadł śnieg w tym roku
Przyjaciela mieć u boku
Zrobić z nim igloo z lodu.

Chciałbym, przez ludzi być doceniany
Nie obrażany
A uwielbiany i do różnych zabaw brany.

Chodź wygórowane są te pragnienia
Liczę na gwiazdkę z nieba
Która spełni me życzenia.

Dawid Hajduk kl.VIb


O co chciałabym poprosić świat?

Drogi świecie, mam kilka bardzo ważnych próśb do Ciebie.
Pierwszą rzeczą o jaką Cię poproszę to o to, aby zniknął koronawirus. Chcę już wrócić do szkoły, normalnie spotykać się ze znajomymi, spędzić święta w gronie rodziny oraz móc chodzić bez tej uciążliwej dla mnie maseczki. Kolejną rzeczą jest to, aby każdy na świecie był zdrowy i szczęśliwy, aby nie było wojen i żeby wszędzie panował pokój, a ludzie chodzili uśmiechnięci i darzyli się wzajemnie sympatią. Teraz proszę Cię o bardzo ważne dla mnie rzeczy: chciałabym co weekend spotykać się z moimi koleżankami oraz żeby było zimą mnóstwo śniegu. Święta bez pięknego, bialutkiego śniegu tracą swój urok.
Będę bardzo wdzięczna za spełnienie moich próśb. Dziękuję!

Hanna Anchimiuk kl. VIb


„Moja wymarzona szkoła”

Chciałabym, żeby moja wymarzona szkoła miała kształt dwóch półkul, które łączy szklany korytarz. Okna były by okrągłe. Pierwsza półkula ma kolor pomarańczowy, jest przeznaczona do nauki i spożywania posiłków. W salach lekcyjnych są wywieszone na ścianach powiększone ściągi. Każda z sal ma obok drzwi do swego pomieszczenia z pomocami szkolnymi np. sala od geografii ma tam mapy. Oprócz zwykłych przedmiotów jest także zielarstwo, godzina kucharska, projektowanie czy przyrządzanie eliksirów. Na stołówce znajdują się prostokątne sześcioosobowe stoły. Gdy przychodzi pora obiadu, każdy podchodzi do szwedzkiego stołu z tacą. Nakłada sobie co chce. Do picia jest woda, sok różnego smaku, kompoty z przeróżnych owoców i herbata. W specjalne dni, które są dwa razy w tygodniu są do wyboru takie dania jak frytki i pizza, a do picia coca-cola i szejki. Oczywiście w te dni są też zwykłe potrawy i napoje. Druga półkula ma kolor błękitny jest przeznaczona do relaksu i odpoczynku. Jest tam wielka biblioteka z regałami, aż po sufit, basen, sala czytelnicza, strefa gier i zabaw, sala muzyczna z różnymi instrumentami, pracownia artystyczna z profesjonalnymi przyborami plastycznymi. Szkoła ma pięć pięter, jest winda, szafki na książki oraz pufy na korytarzach. Nauczyciele są bardzo mili. Za szkołą jest wielkie boisko. Obok jest plac zabaw. To wszystko jest otoczone kolorowym płotem.

Aleksandra Łukaszuk IVb


Szkoła moich marzeń

Każdy uczeń lub uczennica ma swoją wymarzoną szkołę. Każdy chce, aby była ona miejscem kolorowym, ciekawym, fascynującym i interesującym, do którego chce się wracać. Chciałabym Wam opisać szkołę, o jakiej ja marzę.
Moja wymarzona szkoła leży nad rzeką Narew, blisko lasu i składa się z pięciu klas, sali gimnastycznej, stołówki i kuchni, w której przygotowywane są posiłki dla uczniów i nauczycieli. Nie jest ona zwykłą szkołą, gdyż klasy są na podwórku i każda wygląda inaczej. Najpierw przedstawię Wam nauczycieli. Pani od chemii ma na imię Dorota, Pani od języka polskiego Alina, Pan od matematyki Paweł, nauczyciel informatyki ma na imię Borys, nauczycielka przyrody Kasia a Pan od wychowania fizycznego to Bartosz. Każdy nauczyciel jest miły, nie krzyczy i bardzo dobrze tłumaczy zadania.
Teraz mogę Wam opowiedzieć jak wyglądają klasy. Sala od chemii znajduje się w wielkiej szklanej kuli a pod szklaną podłogą pływają ryby. Zamiast ławek mamy blaty a krzesła zastępują pufy. Obok biurka Pani Doroty leży legowisko dla kota o imieniu Memor. Ze środka wydobywają się kolorowe dymki które tworzą napis „CHEMIA’’. Klasa obok to sala od języka polskiego, która znajduje się w wielkiej książce. Ławki są powieszone piętrowo, przez co musimy wchodzić na nie po drabinkach. W tej klasie, tak samo jak w poprzedniej nie ma krzeseł, tylko ławki obłożone miękkim materiałem. Zapytacie pewnie, dlaczego nie ma tablicy? Jest nam niepotrzebna, gdyż ściany naszej klasy są kartkami, które służą nam jako tablica. W tej sali też jest legowisko dla kota Margota. Przejdźmy do pomieszczenia obok, czyli klasy „SZALONYCH LICZB’’. Jest to oczywiście klasa do zajęć z matematyki. Na pierwszy rzut oka wygląda na zwykłą klasę, lecz gdy przyjrzymy się dokładniej, zobaczymy, że jest ona dwupiętrowa i że krzesła są w kształcie plusa. W tej klasie nie ma zwykłych kred, gdyż są one w kształcie symboli matematycznych. W końcu doszliśmy do sali informatycznej, która mieści się na wielkim laptopie. Matryca laptopa zastępuje nam tablicę. Przed salą informatyczną znajduje się kuchnia i stołówka w kształcie wielkiego talerza, na którym jest dużo stolików. Potrawy podawane są na tacach które musimy odnosić do kuchni. Obok stołówki mieści się sala do przyrody. Ławki są zrobione z liści, nasze krzesła są też liśćmi tylko większymi. W naszej sali mamy przejście do ogródka z kwiatami, które obserwujemy pod mikroskopem. Tę salę nazywamy naturalną klasą, gdyż ściany zastępują tu drzewa. Co roku przycinamy korony drzew, aby powstał z nich napis „PRZYRODA”. Niedaleko sali znajduje się sala gimnastyczna. Nasza sala gimnastyczna jest mniejszą wersją stadionu narodowego. Po lewej stronie mieści się mały pokój do gry w tenisa stołowego, natomiast po prawej dróżka, po której możemy jeździć rowerami lub na rolkach. Przed stadionem zostały zbudowane trzy domy, w których mieszkają uczniowie, każdy dom mieści pięcioro uczniów. Obok domów stoją też budy dla psów, na jeden dom przypada jeden pies, którym musimy się opiekować. W wakacje gdy jest ciepło idziemy na plażę, czasami się kąpiemy w rzece, lecz zdarza się to bardzo rzadko.
Moje wyobrażenie idealnej szkoły może się wydawać nierealne, lecz przede mną jeszcze wiele lat nauki i wierzę, że trafię kiedyś do mojej wymarzonej szkoły.

Maja Iwaniuk, kl.IVa


„Moja wymarzona szkoła”

Pewnego dnia pani w szkole podała nam lektury. Jeną z nich była książka pod tytułem: „Akademia Pana Kleksa”. Każdy czwartoklasista wie, a właściwie powinien wiedzieć o czym jest ta bajka. Opowieść ta zainspirowała naszą panią do zadania nam opowiadania pt.: „Moja wymarzona szkoła”. Więc ja Kasia Opolska teraz opowiem wam jak wygląda moja wymarzona szkoła.
Nie wiem czy kiedykolwiek wspominałam wam o tym, że w przyszłości chciałabym zostać kosmetyczką. Więc moja wymarzona szkoła to ta, w której będę poznawać tajemnice makijażu i nie tylko. Teraz zbliżamy się do budynku mojej wymarzonej szkoły. Jest on w kolorze białym. Okna są w kształcie oczu, a drzwi w kształcie ust. Klucze do szkoły są w kształcie pomadki. Moje sale lekcyjne są bardzo różne. Opiszę wam moją ulubioną. Jest to sala do wykonywania makijażu. Jest ona w kształcie kosmetyczki. A w tej kosmetyczce mamy: brązowy cień, który smakuje czekoladą. Są tam również pomadki o różnych smakach np.: czerwona to wiśnia, pomarańczowa to pomarańcza, różowa to truskawka. Mamy też puder o smaku bezy. Róż smakuje malinami. Tusz do rzęs to jagoda. I wiele innych kosmetyków, których sama nie jestem w stanie wymienić. Teraz przejdźmy dalej. Nasza szkolna stołówka wygląda bajecznie. Talerze w kształcie serc, sztućce jak dla prawdziwych księżniczek, ze srebra i złota. A dania to tylko przepyszne desery. Wiecie już jak wygląda moja ulubiona sala i stołówka. W szkole mamy jeszcze basen, jacuzzi, salony piękności. W salonach próbujemy swoich sił i wykonujemy zabiegi naszym gościom. Raz w tygodniu możemy też zaprosić kogoś z naszych znajomych do takiego salonu. Trochę więcej opowiem wam o sali, w której wykonujemy stylizację paznokci. Tę klasę też bardzo lubię jest w moim ulubionym, fioletowym kolorze. Tyle ile mamy tu kryształków, pyłków, brokatów nie widzieliście na całym świecie. Lakiery do paznokci mamy w każdym możliwym kolorze i odcieniu. Do tego też są: matowe, metaliczne, połyskujące, brokatowe, błyszczące. Mamy też magiczne narzędzia, które tworzą cuda. Naszą szkołę odwiedzają znani stylici, którzy wprowadzają nas w magiczny świat piękna. Czasami zdradzają nam swoje tajemnice dotyczące makijażu. W mojej wymarzonej szkole są też zasady zachowania. Moja ulubiona to: „Bez uśmiech wstęp wzbroniony”. Zapomniałabym prawie wam napisać o nauczycielach, a powinnam od nich zacząć. W mojej szkole nie ma przypadkowych nauczycieli. Mamy tu prawdziwych pasjonatów, którzy zarażają nas swoimi pasjami. Odkrywają w nas nasze mocne strony, wspierają nas. W mojej szkole panuje rodzinna atmosfera.
Moja wymarzona szkoła jest taka, do której chce się chodzić. Nie ze względu jak wygląda i co w niej mamy. Lecz ze względy na osoby, które w niej pracują i które ją tworzą. Zapraszam wszystkich chętnych do mojej szkoły. Zapomniałam, że ona istnieje w moich marzeniach. Jednak wierzę, że namiastkę takiej szkoły możemy stworzyć już dziś w naszej szkole. Wystarczy być dla siebie miłym i pomagać sobie nawzajem.

Kasia Opolska, kl.IVa


Szkoła z marzeń

Bardzo lubię szkołę, do której chodzę, ale czasami, gdy zamknę oczy wyobrażam ją zupełnie inną.
Moja szkoła z marzeń wygląda jak z bajki. Jest kolorowa i dużo w niej świateł. Na ścianach wiszą czekoladowe obrazy, na podłogach leżą dywaniki z waty cukrowej, na parzystych przerwach z kranu leci coca-cola, a na nieparzystych ciepłe kakao. Jest też jeden kran z wodą gazowaną. Pośrodku szkoły w wielkiej donicy rośnie zaczarowane drzewo, które co godzinę obradza w rozmaite owoce, np. banany, gruszki, mango, jabłka oraz mandarynki. Na ścianach wiszą głośniki, z których słychać piękne melodie. W klasach, zamiast ławek i krzeseł poustawiane są mięciutkie fotele, które mają funkcję leżenia. Pani też ma swój fotel – taki magiczny, na którym może fruwać po klasie. Lekcje w mojej szkole trwają tylko 20 minut, a przerwa pół godziny. Nie mamy zadawanych prac domowych, a wiedza z lekcji zostaje nam na zawsze w naszych głowach.
Wiem, że taka szkoła w rzeczywistości nie istnieje. Ale marzenia nic nie kosztują.

Natalia Jakimiuk, kl.IVa


Przygody Kornika z drewnianej deski

Był zwyczajny, słoneczny poranek, gdy Kornik nasz burmistrz miasta budził się do życia. Wstał on wyciągnął się w swojej desce, wytaczał się w wiórkach z drewna i wyszedł ze swojej chatki. Przechadzając się po mieście, spotkał Biedronkę i zapytał się :”Witam szanowną panią Biedronkę, jak dla pani mija dzień?” Biedronka odparła: „Dobrze dziękuje” i odszedł. Kończąc przechadzkę po mieście, przypomniał sobie, że musi zakupić nowe wiórki do swojego mieszkania.

Przygotował się do wyprawy, wziął swój kapelusz zrobiony z trzech wyschniętych liści i swoją glinianą teczkę. W końcu wyruszył, idąc szlakiem żubra do kopalni wiórek, spotkał żuka i zapytał go o drogę: „Drogi żuku powiedz mi, czy idę w dobrą stronę?” Odparł: „tak”. Burmistrz Kornik w końcu dotarł do kopalni i ujrzał on w środku sklepu mrówkę, która sprzedawała nowe, świeże, czyste wiórki. Kupił nowiutkie wiórki, i zmierzał w stronę domu. Z czasem wracając zobaczył piękną deskę lecz strzegły ją pająki. Kornik ze smutkiem odwrócił się i dalej szedł do domu, ponieważ dobrze wiedział, że tam nie zamieszka.

Wrócił do deseczki, wysypał wiórki ze swojej teczki i się w nie położył sapiąc i dysząc…

Dominik Rusiłowicz


Wspaniała niespodzianka

Pewnego słonecznego dnia wróciłam do domu, weszłam do środka. Poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam odrabiać lekcje. Cieszyłam się bardzo, bo zaczynał się weekend.
Następnego dnia przyjechała do nas moja chrzestna rozmawiali o dziwnej sprawie. Poszłam się przywitać:
– Cześć.- powiedziałam do wszystkich.
Mama powiedziała, żebym poszła oglądać telewizję. Dwie godziny później przyjechało moje rodzeństwo. Z początku mama zachowywała się bardzo dziwnie. Więc poszliśmy się bawić. Zaczęłam rozmawiać z moją siostrą:
– Coś mi tu nie gra?- szepnęłam i zapytałam się Oli.
– Ale co?- zapytała się mnie.
– Mama zaczęła się dziwnie jak przyjechał wujek.- wytłumaczyłam dla siostry.
– Bo nie spodziewała się odwiedzin wujka.- odparła Ola.
– Ok. Więc muszę sama się tym zająć.- powiedziałam pod nosem.
Pod koniec dnia pojechało moje rodzeństwo. W niedziele pojechaliśmy do mojego chrzestnego gdzie okolica była piękna. Przywitałam się z chrzestnym i mama powiedziała, żebym poszła na dwór:
– Ok ale co mam robić?- zapytałam mamy.
– Idź się pobaw. – odpowiedziała.
– Ale w co?- odparłam.
– Idź do koleżanki.- z pośpiechu powiedziała mama.
– Ok – powiedziałam.
Po przyjściu zaczęłyśmy się bawić. Po godzinie mama mnie i Ole zabrała. Po jechaliśmy do schroniska:
– Mamo, ale po co my jedziemy do schroniska – zapytałam się mamy.
– Okaże się potem.- powiedziała mama.
Po dojechaniu na miejsce rodzice powiedzieli nam, że kupujemy pieska, bardzo się ucieszyłyśmy. I to była wspaniała niespodzianka.

Dominika Chilimoniuk kl.6b


Pod Warszawą

   Działo się to pod Warszawą, gdy Niemcy w niezliczonych ilościach szli pod Moskwę. Niezbyt dobrze szło wywożenie chorych i rannych  żołnierzy, brakowało jedzenia i amunicji, a Niemców nawet się nie zmniejszało. Polacy ginęli jak ślimaki na soli. A od Francji i Brytanii żadnej pomocy.

Lecz jednego dnia, gdy Niemcy napadli na jeden z większych obozów z rannymi, stało się coś naprawdę dziwnego. Działo się to tak:  najpierw rozległ się ryk podobny do odgłosu niedźwiedzia po czym już głos człowieka:

– Podaj ten pocisk.

– Co to? Powiedział jeden z Niemców z przerażeniem.

Następnie rozbrzmiał dźwięk armat i grad pocisków posypał się na wroga, zginęli z przerażeniem na twarzach. Z dymu można było dostrzec sylwetkę człowiekopodobną lecz był to niedźwiedź. Zeskoczył z pagórka (z którego strzelały armaty), ciągnąc za sobą  taczkę z pociskami. Asekurowali  go artylerzyści krzycząc:

– Tylko weź to nie przewróć!

lub

– Ostrożnie, Wojtek!

Chorzy wstali z koców ze zdziwienia. Była to 12 dywizja artyleryjska, dzięki której Polacy przepędzili Niemców do Berlina i wygrali drugą wojnę światową.

Tymek Kalinkin kl.VIb


Pewnego dnia wstałam, zjadłam śniadanie i wypiłam herbatę. Postanowiłam że pójdę na zakupy i kupię nowe buty do biegania.
Wybrałam się do sklepu, w którym znalazłam czerwone buty. Od razu je kupiłam. Następnego dnia mieliśmy sprawdzian z biegania. Założyłam moje nowe, czerwone buty i  poczułam, że jestem szybsza. Na teście byłam o wiele szybsza od koleżanek i kolegów. Było to dziwne, ponieważ w bieganiu zawsze byłam ostatnia. Z ciekawości zdjęłam buty i przebiegłam taki sam dystans jak na teście. Czułam się słaba i wolna tak jak przed założeniem butów.
Te buty na pewno muszą być zaczarowane! Założę je na kolejny sprawdzian.

 Oliwia Oksiejczuk kl.IVa


 „Znikająca Szkatułka”

Razem z rodziną wybraliśmy się na wakacje do Krynicy Morskiej. Jest to piękna miejscowość pełna turystów.

Jak byliśmy już w domku, zaczęliśmy się rozpakowywać. Znalazłam pewną szkatułkę, bardzo błyszczała. Chciałam ją otworzyć, ale nagle…. Zniknęła! Myślałam, że się przewidziałam, aż przetarłam oczy, bo nie dowierzałam. Było już późno więc poszłam spać. Następnego dnia, wstałam, zjadłam śniadanie, umyłam zęby i przebrałam się. Znowu ta sama szkatułka stała w tym samym miejscu, w którym zniknęła. Podeszłam bliżej i znowu próbowałam ją otworzyć ale zniknęła! Poszliśmy na plażę. Jak wróciliśmy opowiedziałam tą sytuacje koleżance. Stwierdziliśmy, że ona jest magiczna! Chciałam to sprawdzić. Kolejnego dnia szkatułka stała na szafce. Podeszłam do niej, ale tym razem nie chciałam jej otworzyć i nie zniknęła. Byłam pewna, że jak ktoś chce ją otworzyć to ona znika.

Niestety wakacje dobiegły końca i musieliśmy wracać do domu. Nikomu o tym nie mówiłam i pozostawiłam to jako swój sekret.

Aleksandra Kurianowicz kl.IVa


„Magiczny dlugopis”

Był to magiczny długopis. Wzięłam go do domu. Wieczorem moje znalezisko zaczęło podskakiwać i świecić w ciemności. Wystraszyłam się i szybko powiedziałam mamie. Postanowiłyśmy zaobserwować mój błękitny długopis, lecz wieczorem zaczął schodzić po schodach i zabrał mi moje jedzenie, które miałam wziąć do szkoły. Postanowiłyśmy go wyrzucić, bo nie miał już tuszu. Gdy pozbyłyśmy się go to on po czasie znowu się przyturlał. Budził mnie w nocy, nie dał mi odrabiać lekcji, a gdy już wzięłam drugi długopis to obraził się i mazał mi po zeszycie zygzaki. Więc, gdy nie odrobię pracy domowej z języka polskiego, to znaczy że magiczny długopis mi w tym przeszkadza.

Natalia Jakimiuk klasa 4a


Pandemia

Nazywam się Tymek.

Ja i moi przyjaciele lubimy spędzać razem czas. Niestety mamy teraz ciężką sytuację na świecie, związaną z pandemią. Prawie wszędzie nosi się maseczki, w każdej chwili można się zarazić tym strasznym wirusem. Do niedawna spotykałem się z przyjaciółmi niemal codziennie, teraz robimy to rzadko.

Pewnego dnia umówiliśmy się na boisku, niestety jeden z nas się nie zjawił. Okazało się, że jego tata zachorował na covid-19 i teraz cała rodzina musi przebywać na kwarantannie. Było nam żal kolegi. Postanowiliśmy pójść pod jego dom, żeby wesprzeć go na duchu.

Kolega czekał na nas w oknie. Pomachaliśmy mu z daleka i powiedzieliśmy, żeby się dzielnie trzymał. To spotkanie poprawiło mu humor. Teraz na pewno łatwiej będzie znieść mu kwarantannę.

Pomagajmy i wspierajmy innych w tych ciężkich czasach!

Szymon Omelaniuk, kl.IVa


Zaczarowany ołówek 

         Podczas wakacyjnego spaceru z rodziną po lesie potknęłam się o nieduży patyczek, który okazał się być nieco dziwny. Był to stary ołówek.

Ołówek znaleziony w lesie, zabrałam do domu. Pomimo tego, że był brzydki, lubiłam nim rysować. Chociaż nie miałam talentu do rysowania, ten ołówek działał cuda. Co bym nim nie narysowała, stawało się piękne i wręcz niemożliwe, bo mimo tego, że rysunki były super to jeszcze z upływem czasu same nabierały koloru.

Okazało się, że znaleziony w lesie brzydki patyczek to zaczarowany ołówek, który zapewne każdy chciałby mieć.

Gabriela Chodakowska kl.IVa


Mój przepis na udany nastrój

Składniki:

1. Jedzenie
2. ,,Lipton’’ [ napój o smaku herbaty ]
3. Laptop z ,,Netflixem’’
4. Łóżko
5. Pies

Czynności które należy wykonać, np. otworzyć, wymieszać, wlać, zamknąć, wstrząsnąć itd.
1. Na początku zabieramy się za przygotowanie jedzenia. Bierzemy ziarna kukurydzy i wsypujemy je na rozgrzany olej. Nakrywamy pokrywką i czekamy na wybuchy. Wsypujemy do miski i posypujemy solą. Zanosimy go do pokoju.
2. Bierzemy ulubioną szklankę, dosypujemy 5 kostek lodu z liptona i zalewamy to liptonkiem. Wkładamy papierową słomkę i gotowe! Chwytamy napój i wędrujemy do pokoju.
3. Przynosimy laptopa, kładziemy go na łóżku. Odpalamy ,,Netflixa’’ wybieramy ulubiony film i włączamy.
4. Kładziemy się na łóżku, sięgamy po popcorn i napój, w tym czasie oglądając film.
5. Teraz została nam ostatnia, lecz najważniejsza rzecz : łapiemy oddech i z całej siły wołamy naszego pieska. Gdy wskoczy na nas, przytulamy go i oglądamy razem film.
To właśnie mój przepis na udany nastrój.

Kornelia Wszeborowska kl.VIb


MÓJ PRZEPIS NA UDANY NASTRÓJ

POTRZEBNE SKŁADNIKI :
Prawa noga 1 szt.
Kolorowe ubranie 5 szt.
Smaczne śniadanie 450 g
Wesoła muzyka 1,5h
Przyjaciel 1 szt.
Czynności które należy wykonać
Gdy otworzysz oczy koniecznie na podłogę postaw pierwszą prawą nogę
Następnie ubierz się na jasno i kolorowo .
Na śniadanie zjedz misiowe kanapki z herbatką ,,Na dzień dobry”.
Potem ze słuchawkami w uszach, przy wesołej muzyce idziesz do szkoły.
W szkole spotykasz przyjaciół.
Tak rozpoczęty dzień na pewno będzie udany.

Polecam Zuzia


Mój przepis na udany nastrój

Potrzebne skladniki:
1.pół szklanki cukru
2.1 szklanka mąki
3. 2 łyżki soli
4. 1 czekolada
5. 1 szklanka mleka
6. 1 jajko
7. 4 łyżki cukru pudru
8. radość
9. szczęście

Czynności,które należy wykonać,np. otworzyć, wymieszać,wlać, zamknąć, wstrząsnąć itd.

1. Do miski wsypać mąkę i cukier oraz radość i wymieszać.
2. Roztopić czekoladę i dodać do niej mleko i wymieszać.
3. Do miski z mąką i cukrem wsypać sól i roztopioną czekoladę z mlekiem wlać. Następnie wymieszać.
4. Oddzielić białko od żółtka i dodać odrobinę szczęścia, do tego dodać 4 łyżki cukru pudru i wymieszać.
5. Do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia wlać wszystko razem . Na górę posypać szczęściem.
6. Zjeść z kwaśną miną A po 5 minutach będziesz szczęśliwy.

Wiktoria Dubowska kl.VIb